Poradnik
Czy narzędzie online wysyła Twój plik? Jak to sprawdzić
Opublikowano
Trzeba zmniejszyć PDF ze skanem dowodu, zamienić zdjęcie umowy na JPG albo połączyć kilka faktur. Wpisujesz w wyszukiwarkę „kompresuj PDF online”, wrzucasz plik i po chwili pobierasz wynik. Tylko gdzie ten plik był w międzyczasie?
Wiele narzędzi online działa tak, że plik trafia na ich serwer, tam jest przetwarzany, a Ty pobierasz wynik. Inne robią wszystko w Twojej przeglądarce i plik nigdzie nie wychodzi. Na stronie obie wersje wyglądają tak samo, a hasło „bezpiecznie” czy „prywatnie” łatwo napisać. Na szczęście można to sprawdzić samemu, bez wiedzy technicznej.
To ma znaczenie zwłaszcza w pracy. Wysyłając dokument z danymi innych osób — klientów, uczniów, pacjentów — do zewnętrznego serwisu, przekazujesz te dane kolejnej firmie. W pracy korzystaj z narzędzi zatwierdzonych przez Twoją organizację, a przed wysłaniem danych innych osób zapytaj osobę odpowiedzialną za ochronę danych. Może być potrzebna m.in. umowa powierzenia przetwarzania danych (RODO), której zgoda przełożonego nie zastępuje.
Dwa rodzaje narzędzi online
- Narzędzie z serwerem: przeglądarka wysyła plik, serwer go przetwarza i odsyła wynik. Zwykle widać pasek „Wysyłanie…”, a bez internetu nic nie zadziała.
- Narzędzie w przeglądarce: strona pobiera samo narzędzie (skrypty, czasem większe moduły), a plik obrabia Twój komputer albo telefon. Po wczytaniu strony często działa nawet bez internetu.
Z wyglądu strony tego nie odróżnisz. Pomogą dwa proste testy. Do obu użyj pliku testowego bez danych osobowych i poufnych, np. zdjęcia ściany albo przykładowego dokumentu — nie prawdziwego.
Test 1: bez internetu
Najprostszy sprawdzian, także na telefonie:
- Otwórz narzędzie i poczekaj, aż strona się wczyta.
- Odłącz wszystkie połączenia z internetem. Na telefonie włącz tryb samolotowy i sprawdź, czy Wi-Fi i dane komórkowe są wyłączone. Na komputerze wyłącz Wi-Fi i odłącz kabel sieciowy, jeśli go używasz.
- Wrzuć plik testowy i spróbuj go obrobić.
- Zanim z powrotem włączysz internet, zamknij kartę z narzędziem.
Jeśli wszystko działa i dostajesz wynik, plik został przetworzony na Twoim urządzeniu. Jeśli pojawia się błąd połączenia, ta funkcja potrzebuje internetu — ale nie wiadomo po co: może wysyła plik, a może dopiero pobiera część narzędzia.
Uwaga: niektóre narzędzia w przeglądarce pobierają część modułów dopiero przy pierwszym użyciu funkcji (np. rozpoznawanie tekstu), więc za pierwszym razem mogą potrzebować internetu. Strona mogłaby też zachować plik i wysłać go, gdy połączenie wróci. Dokładniej przyjrzysz się temu w teście 2.
Test 2: karta Sieć w przeglądarce
Na komputerze, w Chrome, Edge albo Firefoksie, przeglądarka pokazuje połączenia, które nawiązuje strona. Zajmie to kilka minut:
- Otwórz narzędzie, ale nie wrzucaj jeszcze pliku.
- Naciśnij F12 (albo Ctrl+Shift+I; na Macu Option ⌥ + Command ⌘ + I) i w panelu, który się otworzy, wybierz kartę Sieć (Network). Gdy panel jest wąski, karta bywa schowana pod przyciskiem „»”.
- W Chrome i Edge zaznacz Zachowaj dziennik (Preserve log), a w Firefoksie w ustawieniach karty Sieć (ikona koła zębatego) włącz zachowywanie dzienników (Persist Logs). Lista nie zniknie, gdy strona przejdzie na stronę z wynikiem.
- Odśwież stronę klawiszem F5, nie zamykając panelu. Teraz lista obejmuje wszystkie połączenia od początku, także te otwarte przy wczytaniu strony.
- Wrzuć plik testowy i obrób go. Nowe pozycje pojawią się na końcu listy.
- Przejrzyj nowe pozycje. Szukaj żądań z metodą POST, PUT albo PATCH i połączeń typu websocket (kolumna „Typ”). W Firefoksie metodę widać w kolumnie „Metoda”; w Chrome i Edge kliknij prawym przyciskiem nagłówek tabeli i włącz kolumnę „Metoda”. Zerknij też na adresy żądań GET — w adresie da się przesłać np. tekst odczytany z dokumentu.
- Kliknij podejrzaną pozycję i zobacz, co wysłała. Przy POST, PUT i PATCH zajrzyj na kartę Ładunek (Payload) w Chrome i Edge albo Żądanie w Firefoksie. Przy połączeniu websocket wysłane dane zobaczysz na karcie z wiadomościami (Messages) w Chrome i Edge, a w Firefoksie na karcie Odpowiedź.
Jak to ocenić: rozpoznawalna zawartość pliku testowego (np. tekst z niego) w wysłanych danych oznacza, że trafiła na serwer. Sama nazwa pliku to tylko nazwa. Gdy widać tylko nieczytelne dane albo karty z treścią nie ma, sprawdź na karcie Nagłówki wartość content-length: liczba bajtów zbliżona do rozmiaru pliku oznacza, że wysłano mniej więcej tyle danych, ile ma plik.
Czego test nie pokaże: karta Sieć pokazuje, co strona wysłała w czasie Twojej próby. Nie daje gwarancji, że nigdy nic nie wyśle — strona, która chce to ukryć, może wysłać dane później, w tle albo kanałem, którego karta Sieć nie pokazuje (np. WebRTC), a własne połączenia mają też rozszerzenia przeglądarki. Żeby zobaczyć, jak działa zwykłe narzędzie, ten test wystarcza.
Co zobaczysz na liście
- Pobieranie (GET) plików narzędzia — skryptów, czcionek, modułów WebAssembly — przy otwarciu strony i przy pierwszym użyciu niektórych funkcji. To przeglądarka ściąga narzędzie, a nie wysyła Twojego pliku.
- Pozycje zaczynające się od
blob:albodata:— pojawiają się, gdy przeglądarka robi podgląd albo przygotowuje gotowy plik do zapisania. To pamięć Twojego urządzenia, a nie połączenie z serwerem. - Połączenia do usług statystyk, np. google-analytics.com czy googletagmanager.com, często też jako POST. Zwykle niosą tylko informację o wizycie albo kliknięciu, ale sama domena tego nie gwarantuje — jeśli masz wątpliwości, sprawdź, co wysłały.
- POST albo PUT do serwera narzędzia (albo chmury) w chwili obróbki, z zawartością pliku w treści żądania — to właśnie wysyłanie pliku. Kolumna „Rozmiar” pokazuje rozmiar odpowiedzi serwera, a nie wysłanych danych, więc przy dużym pliku może tam stać tylko kilkaset bajtów.
Na telefonie
Na telefonie najprościej zrobić test bez internetu. Kartę Sieć też da się otworzyć, ale przez komputer i kabel: telefon z Androidem sprawdzisz w Chrome na komputerze (instrukcja Google), a iPhone'a w Safari na Macu (instrukcja WebKit). W telefonie trzeba wcześniej włączyć odpowiednio debugowanie USB w opcjach programisty albo Inspektor www w ustawieniach Safari.
Na co patrzeć w opisie usługi
Nawet bez testów wiele powie opis usługi albo jej polityka prywatności:
- „Pliki usuwamy z serwera po godzinie” — skoro je usuwają, to najpierw je dostali.
- „Szyfrowane połączenie (SSL, HTTPS)” — chroni plik w drodze, ale nie mówi, że plik zostaje u Ciebie.
- „Przetwarzanie w chmurze” — wskazuje na zewnętrzne serwery. Sam limit rozmiaru pliku czy kolejka niczego nie rozstrzygają: bywają też przy obróbce na Twoim urządzeniu.
- „Pliki nie opuszczają Twojego urządzenia” — dobra deklaracja, którą możesz sprawdzić testami z tego poradnika.
A jak to wygląda w Pizu?
Narzędzia Pizu obrabiają pliki w Twojej przeglądarce. W karcie Sieć zobaczysz najwyżej:
- pobieranie (GET) części narzędzia z jego serwera, np. pdf.pizu.pl, także przy pierwszym użyciu niektórych funkcji, takich jak rozpoznawanie tekstu (OCR) czy zdjęcia HEIC,
- w PizuAudio, przy pierwszym oddzielaniu wokalu, pobieranie modelu AI (ok. 172 MB) z serwisu Hugging Face,
- w PizuPDF — tylko gdy narzędzie trafi na błąd — małe żądanie POST do ingest.de.sentry.io z technicznym raportem, bez pliku, jego nazwy i adresu IP.
Wszystkie trzy aplikacje już przy pierwszej wizycie zapisują swoje pliki w przeglądarce, także bez instalowania. Potem działają bez internetu: PizuGrafika w całości, PizuPDF poza rozpoznawaniem tekstu (OCR), a PizuAudio poza oddzielaniem wokalu — te dwie funkcje przy pierwszym użyciu muszą pobrać swoje moduły, potem też działają bez sieci. Każdą możesz też zainstalować jak aplikację. Instrukcję krok po kroku masz też na stronie głównej, w sekcji Sprawdź sam.